DZIŚ

dodaj wiadomość | newsletter | kontakt

Debata na temat równości płci dotyczy również życia politycznego: gdzie podejmowane są decyzje mające wpływ na każdego/każdą z nas. Debata dotyczy tego, jak osiągnąć tzw. równą reprezentację czyli porównywalny (liczbowo) udział kobiet i mężczyzn w parlamentach i innych ważnych instytucjach życia publicznego.

Zwolennikom tzw. równej reprezentacji, czyli większego udziału kobiet w polityce i życiu publicznym nie zależy po prostu na arytmetycznej równości – czyli na liczbach. Większa liczba kobiet jest wyłącznie środkiem do tego, żeby osiągnąć inne cele. Poniżej spis argumentów, które pojawiają się w debacie o równości płci.

Sprawiedliwość

Kobiety i mężczyźni mają takie same prawa obywatelskie, w tym prawo bycia wybieranym do gremiów decyzyjnych. Kobiety uzyskały je ponad sto lat temu. Sufrażystki oraz ich zwolennicy byli przekonani, że kobiety znajdą się w parlamentach w równej mężczyznom proporcji, jak tylko uzyskają do tego prawo. Myliły się. Liczba kobiet w większości parlamentów na świecie nie przekracza kilkunastu procent. Gdyby ich liczba rosła w takim tempie, jak do tej pory, potrzebowalibyśmy 400 lat, aby proporcje się wyrównały.

Skoro prawa wyborcze są równe, a kobiet wciąż w polityce nie ma, oznacza to, że wyborcy kierują się w swoim wyborze szkodliwym dla kobiet stereotypami. Natomiast zwolennicy równej reprezentacji mówią, że miejsce w polityce kobietom, jak i mężczyznom po prostu się należy. Równa reprezentacja pozwoliłaby w pełni wykorzystać – nabyte z tak ogromnym historycznym poślizgiem – prawa obywatelskie.

Żywotniejsza demokracja


Nowoczesne demokracje to systemy reprezentatywne – to znaczy odzwierciedlające to, jak wygląda współczesne społeczeństwo. A ono jest dziś różnorodne. Polityka, jako sfera realizacji różnych interesów, powinna odzwierciedlać je wszystkie. Jeśli będą w niej w równym stopniu obecni kobiety i mężczyźni, daje to większą szansę, że ich interesy będą dobrze reprezentowane i realizowane.

Różnorodne perspektywy – lepsze decyzje


Nowoczesne demokratyczne społeczeństwo jest różnorodne. Oprócz tego, że składa się z kobiet i mężczyzn, są w nim osoby starsze, niepełnosprawne, różnych orientacji seksualnych czy wyznania. Ich potrzeby, perspektywy, a także wiedza – ze względu na inne doświadczenie życiowe – mogą się różnić. Jak wskazują teorie zarządzania i podejmowania decyzji – te różnice mogą być twórcze. Lepsze decyzje rodzą się wtedy, kiedy przy ich podejmowaniu uwzględnia się jak najwięcej różnorodnych perspektyw. Polityka powinna korzystać z tej teorii zarządzania – wszak decyzje publiczne mają ogromną wagę, a ich konsekwencje dotyczą nas wszystkich. Równa reprezentacja kobiet i mężczyzn daje zatem szansę na lepsze decyzje polityczne.

Zmiana jakości w polityce


Argumenty na rzecz większego udziału w życiu publicznym wysuwają również ci, którzy twierdzą, że kobiety i mężczyźni mocno się różnią. Kobiety są „z natury” koncyliacyjne i ugodowe, mężczyźni – konfrontacyjni. Obecność obydwu strategii w polityce, która dziś polega na zarządzaniu, jest konieczna, żeby życie publiczne zyskało na jakości.